top of page

Jak joga zmieniła mój świat?

Czyli o tym, czym tak naprawdę jest joga oraz jak i dlaczego stała się nieodłączną częścią mojego świata i moim stylem życia.


Wcale nie zdziwiłabym się, gdybyś powiedział/a mi, że uważasz jogę za fizyczną gimnastykę. Zanim zaczęłam jogować, też tak myślalam. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kult jogowego wygimnastykowanego ciała zdecydowanie króluje ponad resztą jogowej filozofii.

Tymczasem.. chociaż często utożsamiania z fizycznymi ćwiczeniami, joga może dać dużo więcej niż ładne ciało i spalone na macie kalorie. Ośmielę się powiedzieć, że JOGA może pomóc Ci odmienić Twoje życie, jeśli jej na to pozwolisz, bo tak właśnie stało się w moim przypadku. To filozofia, która pozwala na głębsze samopoznanie, zrozumienie swoich potrzeb, zaakceptowanie siebie i świata dookoła.

Joga to styl życia i narzędzie, które naprowadziło mnie na drogę ku prawdziwej sobie. Brzmi to wzniośle, ale uwierz mi, że nie jest to magia ani czary - to czas i uważność, którą siebie obdarzasz i proces obserwacji siebie.

CZYM JEST JOGA?

“Yoga is the journey of the self, through the self, to the self.” — The Bhagavad Gita


To prawda, że joga to asany, czyli ćwiczenia, które wykonujemy na macie. Pozwalają nam one zadbać o nasze ciało, sprawią, że będzie zdrowe, zaopiekowane, rozciągnięte, dzięki temu unikniemy bólu i dolegliwości związanych z siedzącym trybem życia. Ta praktyka przynosi dużo satysfakcji i przyjemności, ale jest zaledwie zapowiedzią tego, co kryje się głębiej.

Asany, które wykonujemy na macie mają też głębsze znaczenie. W jodze wierzy się, że jesteśmy energią, a kanały, przez które energia w naszym ciele przepływa nazywają się nadis. Kiedy ciało jest sztywne, blokuje to przepływ życiodajnej energii, powodując dolegliwości na tle fizycznym, ale także ma poziomie emocjonalnym i mentalnym.

Zatem TAK, joga to zdecydowanie praca z ciałem, która przyniesie zdrowie, fizyczne efekty i mocniejsze ciało. Ale smukła sylwetka to zaledwie efekt uboczny tego, co joga ma do zaoferowania, a asany to tylko jeden z wielu elementów tej bogatej filozofii. JOGA to także medytacja, uważność, praca z oddechem i zrozumienie jego mocy. To także stosunek do świata i do ludzi, ale przede wszystkim stosunek do siebie samego, dbanie o swoje zdrowie psychiczne, odnajdywanie spokoju i równowagi w sobie poprzez wewnętrzne poznanie.

MOJE CIAŁO I UMYSŁ ZANIM POZNAŁAM JOGĘ

Na kilka lat przed poznaniem jogi odczuwałam w sobie dużą pustkę. Czułam, że pomimo pozornie zgrabnie ułożonego życia, brakuje w nim głębi i mnie samej. Zaczynałam wręcz odczuwać bezsens ludzkiej egzystencji. Brzmi to strasznie szaro i ponuro, chyba nie do końca wyrażałam to wtedy na zewnątrz, to było raczej wewnętrze poczucie, które trawiłam w osamotnieniu. Przychodzimy na świat, żyjemy…w stresie, w przemijających przyjemnościach, a potem odchodzimy i BAM… koniec..? NIE.. Gdzieś w sobie czułam, że jest przede mną coś jeszcze do odkrycia, że świat skrywa znacznie więcej niż to, co możemy pojąć naszym rozumem.

Jednocześnie zatraciłam w sobie poczucie zadowolenia i szczęścia. Podróżowałam, mieszkałam w pięknym Paryżu, pensja w kancelarii prawnej spokojnie zaspokajała wszystkie moje potrzeby.. ale czegoś brakowało. Pytałam się często siebie, gdzie jest to poczucie beztroskiej radości, które pamiętałam jeszcze z czasów nastoletnich? To poczucie szczęścia z chwili, która trwa, poczucie, że świat jest przyjacielem i oferuje mnóstwo możliwości. Znalazłam wytłumaczenie: dorosłość. Uczucie, które pamiętałam sprzed lat zdefiniowałam zatem jako młodzieńczą naiwność z krótką datą ważności, która upływa, gdy tyko wkroczymy w dorosłość, a ta nie polega na beztroskim odczuwaniu szczęścia. Wcale mnie to nie pocieszyło, jeszcze bardziej wzmogło poczucie pustki, niezrozumienia i smutek, że życie, które jawi się przede mną będzie ciągłą pogonią za czymś nieuchwytnym, czego nawet nie wiem, gdzie szukać - za szczęściem i spokojem w sercu.

W międzyczasie życie toczyło się dalej. Brnęłam w ten schemat, który sobie stworzyłam, chcąc zawsze coś komuś albo sobie udowodnić. Wyobrażałam sobie moje życie w Paryżu: ze stałą pracą jako prawnik, z mieszkaniem, pewnie kiedyś kredytem, przywyczajeniami, wycieczkami od czasu do czasu, kiedy pozwoli urlop i, pamiętam po dziś dzień, jak wielkie ogarniało mnie na tę myśl przerażenie. I to nie dlatego, że to okropna perspektywa, tylko dlatego, że podskórnie wiedziałam, że ta perspektywa jest nie moja. No ale to był jak narazie bardzo cichy głos, który skrzętnie na co dzień ignorowałam.

Więc brnęłam.. To działo się w głowie.


A co działo się w ciele?

Zawsze regularnie ćwiczyłam i zajmowałam się swoim ciałem, ale ze złych pobudek: chciałam wyglądać atrakcyjnie, bo w głowie roiło się od kompleksów, złego auto-dialogu, ciągłego krytycyzmu wobec siebie samej. Pomimo tego, że właściwie od zawsze jadłam zdrowo i kolorowo, to i tak czułam potrzebę skrzętnego liczenia kalorii i ograniczania się w celu .. no właśnie, w jakim celu… ? Pewnie takim, jak wielu z nas: przypodobania się światu, udowodnienia sobie, że mam kontrolę, przekonania, że w końcu nadejdzie dzień, że się pokocham i zaakceptuję, ale jeszcze kilka kilogramów mniej, bardziej płaski brzuch i trochę więcej mięśni tu i ówdzie, a wtedy przyjdzie i miłość do siebie samej.

Z czasem podświadome poczucie niezadowolenia z życia przeniosło się i na ciało fizyczne - zaczęły się dolegliwości z brzuchem, których nikt nie umiał zdiagnozować, regularne omdlenia, powróciła astma z dzieciństwa.. To były symptomy, że coś w moim życiu musi ulec zmianie.


MOJA JOGOWA PODRÓŻ


Moją przygodę z jogą zaczęłam od medytacji. Zaczęło intrygować mnie co to znaczy medytować i im więcej o tym myślalam, tym więcej na mojej drodze pojawiało się osób, miejsc i zdarzeń, które zachęcały, żeby odkrywać dalej. Pierwsze doświadczenia z medytacją były dla mnie ogromnym okdryciem i szybko poczułam, że jest w tym jakaś wielka MOC. W tym z pozoru nic nie robieniu, siedzeniu, które pewnie jeszcze kilka miesięcy wcześniej okresiłabymy jako stratę czasu, poczułam ogromną energię i siłę. Bycie receptywnym i wsłuchiwanie się w siebie. Odkrywałam więc stopniowo ten świat.

Medytacja szybko zaprowadziła mnie do jogi. Moje pierwsze prawdziwe jogowe doświadczenie miało miejsce na Bali. Dwugodzinna praktyka wylała ze mnie litry potu, ale także przyniosła mnóstwo emocji. Po savasanie, czyli relaksie na koniec zajęć, wybuchnęłam płaczem, którego nie mogłam zahamować. I chyba też nie chciałam, bo czułam, że jest potrzebny. Zamienilam kilka słów z nauczycielem, który prowadził zajęcia. On spokojnie doradził, aby wypuścić z siebie wszystko, co chce wyjść, dać sobie czas, czułość i akceptację, po czym zostawił mnie w jogowej shali i pozwolił mi być samej ze sobą. Wtedy chyba po raz pierwszy pozwoliłam sobie na kompletną “vulnerability”, na pełne bycie sobą i ze sobą, na odczuwanie, bez chęci pojęcia wszystkiego logicznym rozumem, bez chęci kontroli i bez wyrzutów sumienia.




CO PRZYNIOSŁA JOGA?


Jogowałam i medytowałam coraz więcej, obserwując moją własną filozofię wewnętrzną, która samoczynnie się odmieniała. Odczuwałam coraz więcej spokoju i lekkości w sercu, zaczęły pojawiać się odpowiedzi na pytania, których albo wcześniej nie znałam, albo były dla mnie tak niewygodne, że spychałam je gdzieś na bok. Coraz łatwiej było mi być ze sobą, coraz mocniej czułam, że powracam do siebie, do domu. To nie jest jakaś magia albo czary. To praktyka uważności, to dawanie sobie czasu na odkrywanie siebie, poprzez obserwację myśli, obserwację ciała.

Joga urzekła mnie tym, czego nie dała mi nigdy żadna religia - doświadczaniem. Nie dogmatami, tylko założeniem: rozwiń matę, praktykuj, zamknij oczy i poczuj, Ty sam. Nikt Ci nie powie co poczuć i kiedy, bo to Twoje doświadczenie, które przeżywasz samodzielnie.

Z czasem zaczęłam czytać więcej o jodze i jej tradycji. Zrozumiałam, że joga dzięki swojej filozofii oferuje wiele wskazówek: jak żyć lepiej, jak być lepszym przyjacielem, partnerem, człowiekiem. Znowu, nie dzięki dogmatom, tylko poprzez proste założenie życia z punktu widzenia serca, szczerości, tolerancji i akceptacji, przy jednoczesnym szacunku do siebie samego, czynienia świata lepszym poprzez wewnętrzną pracę nad sobą, nie nad innymi.

Joga przyszła dokładnie wtedy, kiedy był jej czas. Pomogła mi odnaleźć w sobie odwagę, żeby iść za głosem serca i odmienić swoje życie pomimo przeciwnościom i głosom, że się nie uda. Moja praktyka pomogła mi zaakceptować siebie, obdarzyć życie zaufaniem, pogodzić się z przeszłością i popełnionymi błędami, wyciągać z nich lekcje i wnioski. Mówiąc krótko, nauczyła mnie być dla siebie moim własnym przyjacielem. I nie zrozum mnie źle, to nie oznacza, że osiągnęłam stan wiecznej ekstazy, żyję bez problemów i każdego dnia czuję się wspaniale, takiego stanu rzeczy doświadczają już chyba tylko bardzo oświeceni jogi masterzy :) . Ta praca, praca nad sobą, chyba nigdy się nie kończy, bo nieustannie się zmieniamy. Ale też nauczyłam się to akceptować. Akceptować gorsze i lepsze dni, piękne i trudne wydarzenia, płynąć z zaufaniem na tej fali. A kiedy czuję, ze tracę grunt pod nogami, kiedy umysł przypomina stertę poplątanych włóczek, to wiem, gdzie szukać ciszy, równowagi i spokoju - w sobie, poprzez moja praktykę.

Moje ciało nigdy nie czuło się lepiej, fizyczne dolegliwości z przeszłości są tylko przykrym wspomnieniem. Bo w ciele i umyśle gości balans. Bo energia przepływa bez zakłóceń spowodowanych skrywanym w ciele stresem i traumami. Jesteśmy jedną wielką całością, ciało, umysł i dusza to jeden instrument, który należy stroić w holistyczny sposób.


Tak właśnie joga stała się dla mnie stylem życia. ..

Tym dzielę się ze światem, bo w jodze jest MOC. Moc, która może pomoc Ci żyć pełniej, być lepszym dla siebie i dla świata.

Żeby uprawiać jogę wcale nie musisz wyjeżdżać, tak jak ja, na drugi koniec świata. Żeby doświadczać szczęścia nie musisz rzucać pracy i wywracać swojego życia do góry nogami, bo może akurat nie to jest Tobie potrzebne. Podejdź do praktyki z otwartym umysłem i sercem. W zależności od tego, jaka jest Twoja historia, Twoje doświadczanie jogi i tego, w czym Ci może pomóc będzie zupełnie inne od mojego. Ale to właśnie w jodze jest piękne - odkrywanie. Doświadcz więc sam Twojej własnej jogi. Ona pomoże Ci pójść za głosem serca. Piękne i smukłe ciało będzie zaledwie skutkiem ubocznym tej podróży i pewnie szybko przestaniesz się na nim skupiać, kiedy odkryjesz, jakie głębokie piękno joga w sobie skrywa.

Om 🕉

Namaste



55 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Commentaires


bottom of page