top of page

Medytacja: czym jest, jak i dlaczego warto ją praktykować?


Medytacja to swego rodzaju higiena umysłu. Podobnie jak o poranku szczotkujemy zęby, żeby ze świeżością zacząć dzień, medytacja służy nam jak odświeżenie naszej głowy od kołowrotka myśli. To moment dla nas samych na odnalezienie i powrót do samego siebie.


Czym jest medytacja?


Albo raczej..czym na pewno medytacja nie jest.. Medytacja nie jest brakiem myśli. Często jest tak jednak postrzegana, a to może łatwo prowadzić do frustracji i zniechęcenia, bo nasz umysł jest praktycznie w ciągłym biegu. Myśli będą do nas przychodzić czy tego chcemy, czy nie.

Zatem w medytacji chodzi o to, by z tym procesem nie walczyć, a w zamian - poddać się mu. Dotykać przypływających myśli swoją uwaga ze świadomością, że są one bardzo ulotne, po czym pozwalać im odpłynąć. Staramy się więc unikać rozpoczynania wewnętrznego dialogu, indukowania nowej myśli poprzednią, wchodzenia w świat wewnętrznej narracji. W zamian za to, chcemy czuć obecność w danym nam momencie, obserwować nasz oddech i nasze ciało, obdarzać się pełnią uwagi.

Większość dnia spędzamy na autopilocie, wykonujemy czynności automatycznie, albo robiąc jedną rzecz myślimy już o dziesięciu kolejnych. Medytacja jest tego przeciwieństwem. Medytując obdarzamy uwagą to, co jest.. Medytując uczymy się jak powracać i pozostawać w momencie, który trwa. Zakotwiczamy się w chwili obecnej, bez oczekiwań..


Dlaczego i po co..?


Kilka powodów, dla których warto medytować :


- Poprawa koncentracji

- Obniżenie stresu

- Uspokojenie umysłu

- Lepsze zrozumienie samego siebie

- Chwila wytchnienia i moment dla siebie

- Regeneracja ciała i umysłu

- Przejście na głębsze poziomy świadomości


Czasem nasza głowa po prostu potrzebuje przerwy. Medytacja właśnie to umożliwia. Pozwala poczuć siebie na nowo, z dystansem spojrzeć na życie, myśli i emocje. Zamiast martwić się o to, co będzie, albo rozpamiętywać to, co było, medytacja uczy nas stopniowo akceptować to, co jest.


Poprzez medytację wprowadzamy do naszego życia daleko idące korzyści. Obniżamy poziom stresu, co będzie miało wpływ na nasze zdrowie, zarówno fizyczne jak psychiczne, na nasze kontakty z ludźmi i ze światem, na nasze wybory, na naszą pracę.. na całe nasze życie. Uczymy się przebywać z bólem, z dyskomfortem i doceniać piękno każdego momentu w życiu. Uczymy się wdzięczności i dajemy sobie chwilę na to, by dostrzegać lekcje, które wysyła nam Wszechświat, słuchając naszego serca. Poprzez medytację uczymy się jak być dla siebie lepszym, milszym, bardziej wyrozumiałym, a to jak domino sprawia, że jesteśmy lepsi dla świata wokół nas.


Uwaga! Warto pamiętać, że medytacja nie jest lekarstwem, które magicznie sprawi, że znikną bolączki i problemy. Tego nie oczekuj. Z pewnością jednak przyniesie Ci przestrzeń i możliwość do tego, żeby te problemy przetrawić i zaakceptować. Czasem nie potrzeba nam nic więcej jak właśnie akceptacji i zaufania. Medytacja jest narzędziem, które nauczy Cię cierpliwości, dobroci i pomoże zmierzać sie z dyskomfortem w życiu w spokojny sposób.


Jak medytować?


Usiądź, zamknij oczy i postaraj się po prostu.. BYĆ.. Brzmi bardzo prosto :) ale okazuje się, że często to nie lada wyzwanie.

Medytacja może przyjść bardzo łatwo albo okazać się niezwykle trudna. To może zmieniać się z dnia na dzień, albo nawet z godziny na godzinę. W każdym przypadku.. warto do niej zasiąść i próbować, ZWŁASZCZA jeśli danego dnia jest Ci ciężej, niż zwykle. Zapewniam Cię, że podziękujesz sobie po jej zakończeniu.

Sam fakt, że próbujesz, jest już wielkim sukcesem. To oznacza, że dajesz sobie szansę na doświadczanie, na zmianę nastawienia, na otwarcie się na nowe spojrzenie na siebie, na swoje życie. Wysyłasz sobie sygnał, że dbasz o siebie, że chcesz się rozwijać. Wprowadzasz zmianę w swoim życiu już poprzez samą próbę.


Zatem..

Usiądź wygodnie na ziemi lub na krześle. Upewnij się, że Twój kręgosłup jest wyprostowany. Jeśli siedzisz na krześle niech stopy dotykają ziemi.

Zamknij oczy..

Obserwuj oddech.. Zauważ jak wdech i wydech wpływają do Twojego ciała i je opuszczają, miękko i łagodnie.

Oddychaj przez nos.

Zaobserwuj swoje ciało, niczym skaner przejdź swoją uwagą od czubka głowy aż po Twoje stopy.

Poczuj ziemię pod Twoim ciałem, punkty kontaktu ciała z podłogą. Poczuj jak ziemia wspiera Cię, a Ty możesz rozluźniać się bardziej i pełniej z każdym wydechem.

Teraz po prostu bądź.. ze sobą..

Pozwól myślom przepływać przez umysł. Nie przywiązuj się do nich. Nie komentuj. Nie oceniaj.

Bądź i obserwuj..

Niczego nie wypieraj.

Jeśli słyszysz odgłosy dookoła - pózwól, żeby przenosiły Cię w Twój wewnętrzny świat jeszcze głębiej.

Jeśli uwaga się rozproszy to powróć do odczuwania ciała, do obserwacji oddechu.

Ciesz się chwilą spokoju tylko dla siebie, czując połączenie ze sobą mocniej i mocniej z każdą chwilą.

Przed zakończeniem ułóż dłonie na ciele, poczuj swoje ciało, delikatnie pochyl głowę w stronę serca dziękując sobie za ten czas.

Otwórz oczy.


Ten powyżej przedstawiony to nie jedyny sposób, ale chyba ten najbardziej naturalny, pierwotny.. dla mnie najpiękniejszy. Po prostu bycie ze sobą, za zamkniętymi oczami. Sposobów na medytację jest jednak wiele. Możesz medytować chodząc, tańcząc, malując, śpiewając lub surfując na fali na oceanie :). Jest wiele szkół, jest wiele teorii. Możesz spróbować je odkrywać i szukać swojej drogi do medytacji.

Pamiętaj jednak o tej najbardziej dostępnej, zawsze i wszędzie - zamknij oczy i poczuj siebie.


Jak się zmotywować ?


Wyznacz sobie dni i porę dnia na medytację. Ja najbardziej lubię medytować o poranku, najlepiej o świcie :) Pamiętaj, że możesz zacząć od krótkich 5 minut.

Jeśli chcesz, ustaw budzik, który poinformuje Cię, kiedy czas upłynął.

Przygotuj w domu miejsce, w którym będziesz medytować: kawałek podłogi, specjalną poduszkę, na której zasiadasz, krzesło. Możesz ułożyć obok zapachowy olejek, kadzidło lub świeczkę, których użyjesz tuż przed medytacją, czyniąc z tego momentu Twój mały rytuał.

Nie oczekuj, jak praktyka się potoczy. W zamian.. obserwuj.

Przyjmuj każde doświadczenie medytacji takie, jakie jest.


Moje początki z medytacją

Moje pierwsze doświadczenie medytacji było bardzo spontaniczne i nieplanowane. Mieszkałam i pracowałam jeszcze w kancelarii w Paryżu, a na wakacje wybrałam się po raz pierwszy na Bali i pobliskie wysepki Gili. Wcześniej nigdy świadomie nie medytowałam.

Spacerowałam sobie po oceanie, wokół mnie nie było nikogo, otaczał mnie tylko błękit wody i błogi krajobraz. Poczułam, że nareszcie w pełni jestem tu i teraz, że nic innego się nie liczy. Czułam każdy krok, wodę, która dotyka mojej skórę, wiatr, zapach morskiej soli, odgłosy przepływających co jakiś czas łodzi i przelatujących ptaków. Z jakiegoś powodu przyszła do mnie wtedy refleksja, że to jest chyba właśnie medytacja.. bycie obecnym… z wszystkim co w nas i wokół nas.

Zainspirowało mnie to do poszukiwań i do zamierzonego, świadomego rozpoczęcia praktyki medytacji. Na mojej drodze magiczne pojawiali się ludzie, którzy zachęcali, podsuwali książki, naprowadzali na tę ścieżkę, w którą właśnie powoli wkraczałam.

Czasem szło gładko a czasem.. baaaardzo opornie. Pamiętam momenty, kiedy otwierałam oczy i myślałam: co ja w ogóle wyprawiam? Co za strata czasu.. tyle pracy do zrobienia, a ja siedzę na podłodze i marnuję cenne chwile..

Czasem też było mi niewygodnie siedząc długo na ziemi, rozpraszały mnie odgłosy z zewnątrz.. ale mimo wszystko serce podpowiadało, żeby kontynuować, że jest w tym sens i że potrzeba wytrwałości i cierpliwości, żeby poznać cały smak i sens tej praktyki.

Więc kontynuowałam i pokochałam te momenty, momenty wyciszenia.. kiedy jestem tylko ze sobą, prawdziwą, bez oczekiwań, z miłością dając sobie możliwość, żeby poznawać siebie lepiej od środka, żeby dać sercu dojść do głosu.


Podczas kolejnej wizyty na Bali wzięłam udział w medytacji prowadzonej przez nauczyciela z Indii i wtedy wydarzył się mój przełom. Przez chwilę, której długości nie jestem w stanie określić, odpłynęłam w medytacji czując błogość, jedność ze wszystkim i wszystkimi dookoła, widząc przed oczami kolory, mając wrażenie, że frunę bez żadnych ograniczeń ciała. Wypełniło mnie jedno wielkie poczucie jedności, miłości, dobroci i zaufania. I to jest dla mnie w medytacji i praktyce jogi magiczne - doświadczanie. To doświadczanie, które motywuje, żeby kontynuować, które skłania do refleksji, tej naszej, własnej, nie tej wyczytanej w podręcznikach, to połączenie ze sobą na wyższych poziomach, które czasem ciężko opisać i wytłumaczyć. Czasem kiedy medytuję, to poczucie błogości powraca, czasem nie .. to zupełnie normalne, bo codziennie zasiadamy do medytacji z czymś innym, każdy dzień różni się od poprzedniego. Warto o tym pamiętać. O tym też wspominał na tychże zajęciach mój nauczyciel z Indii - "kiedy przyjdziesz na te same zajęcia za tydzień, przyjdź, jak gdybyś był/była tutaj pierwszy raz".


Dzisiaj staram się medytować codziennie, choćby było to zamknięcie oczu na kilka oddechów.

Medytacja towarzyszy mi w pięknych i w trudnych chwilach w życiu. Jestem niezwykle wdzięczna za to narzędzie, bo dzięki niemu bardziej ufam i bardziej akceptuję, to co życie mi przynosi, poznaję i rozumiem siebie coraz lepiej, podejmuję dla siebie lepsze decyzje w zgodzie z moim sercem, a czasem zdarza się, że po prostu frunę w poczuciu błogości i jedności :)


Na koniec ciekawostka: asany, czyli pozycje, które wykonujemy na macie, tradycyjnie służyły i służą właśnie do przygotowania naszego ciało pod praktykę medytacji, aby móc dłużej wytrwać w pozycji siedzącej i nie rozpraszać umysłu wierceniem się ;) oraz by uwolnić blokady z ciała i umożliwić energii płynniejszy przepływ podczas medytacji.


Jeśli masz ochotę spróbować, to zapraszam Cię do krótkiej praktyki medytacji i oddechu ze mną. Znajdziesz ją na moim kanale na You Tube.


Om.

Namaste.

Wchodzisz w to? Kliknij w guzik lub zdjęcie i dołącz do praktyki na You Tube





17 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page